Dlaczego łysiejemy?

Włosy oznaką zdrowia i młodości

W okresie młodzieńczym większość z nas cieszy się bujnymi, pięknymi włosami, które mogą znacznie poprawić naszą urodę, ale nie tylko. Nasza fryzura może pomóc nam wyrazić siebie. Mowa tu o wszystkich praktycznie subkulturach, w których charakterystyczną cechą dla ich zwolenników jest właśnie takie, a nie inne uczesanie. I nie możemy tutaj dyskutować o gustach: dla jednych piękne były gładkie, lśniące włosy, dla innych zaś – punk lub „długie pióra”. W każdym przypadku, włosy – lub też ich brak, w przypadku skinów, ale brak jak najbardziej pożądany w tej subkulturze – pozwalały na stworzenie idealnego dla siebie wizerunku.

Abstrahując jednak od subkultur i mody, zdrowe, gęste włosy to nieodłączna oznaka zdrowia i młodości, w każdej kulturze i na przekroju wieków. Dlaczego więc dzieje się tak, że w pewnym wieku tracimy tę ozdobę? Czy organizm po pewnym czasie po prostu traci zdolność zachowania gęstych włosów? A jeżeli tak, dlaczego łysienie nie dotyka wszystkich, a wiek łysienia u różnych ludzi jest inny?

Łysienie jest efektem wystąpienia trzech zjawisk:

  • długotrwałego i znaczącego wypadania włosów.
  • postępującego obniżenia aktywności cebulek włosowych – nawet jeśli nie zaobserwowano wypadania włosów, mogą one stawać się coraz cieńsze (przy średnicy włosa znacznie mniejszej niż w przypadku zdrowych włosów, sięgającej poniżej 0,03 mm)
  • występowania przedłużonych okresów fazy pośredniej i fazy spoczynku w cyklu aktywności mieszka włosowego, co przekłada się na mniejszą liczbę włosów w fazie wzrostu.

Dlaczego człowiek łysieje?

Od wielu lat nie jest tajemnicą, że za łysienie w głównej mierze odpowiadają geny. Medycyna wyróżnia kilka rodzajów łysienia, jednak najbardziej popularnym jest łysienie typu męskiego, czyli androgenowe, stanowiące 95% wszystkich przypadków. Pozostałe 5% przypada na łysienie plackowate (3%) i inne rodzaje łysienia (2%), spowodowane czynnikami chorobowymi, drastycznym niedoborem witamin, czasami agresywnym leczeniem, np. chemioterapią. Tak więc łysienie typu męskiego jest zdecydowanie najczęstszym typem łysienia, i to właśnie dziedziczymy – przeważnie w linii męskiej. Tak więc jeżeli dziadek i ojciec wcześnie wyłysieli, wielce prawdopodobne, że spotka to też syna. Szacuje się, że problem łysienia dotyczy około 30% trzydziestoletnich i 50% pięćdziesięcioletnich mieszkańców Europy Środkowej.

W genach przekazywana jest nie tyle skłonność do łysienia, co do wytwarzania pochodnej testosteronu – DHT. Testosteron to wytwarzany w jądrach męski hormon odpowiadający w okresie dojrzewania za rozwój m. in. narządów płciowych. O tym, że to właśnie testosteron jest odpowiedzialny za łysienie świadczą badania eunuchów, u których łysienie normalnie nie występowało, pojawiało się natomiast po podaniu nawet niewielkich ilości testosteronu. Nie u wszystkich jednak testosteron zmienia się w DHT – dlatego nie wszyscy mężczyźni łysieją. O wypadaniu włosów decyduje stężenie DHT, a nie wszystkie mieszki są w równym stopniu wrażliwe na jego działanie. Najwięcej receptorów wrażliwych na DHT mają mieszki na czubku głowy i nad czołem. Dlatego właśnie typowe męskie łysienie przebiega zazwyczaj bardzo podobnie: najpierw pojawiają się zakola, potem przerzedzają się włosy na czubku głowy, aż w końcu obie wyspy łączą się w jedną wielką łysinę. Bardzo rzadko natomiast wypadają nam włosy z potylicy i skroni, ponieważ ulokowane tam mieszki włosowe są wrażliwe na działanie DHT.

Wbrew pozorom, łysienie typu męskiego nie jest tylko i wyłącznie domeną mężczyzn. Nieco rzadziej, ale spotyka także kobiety. W przypadku kobiet występuje szereg przyczyn zwiększonego stężenia androgenów (hormonów męskich). Można je podzielić na spowodowane chorobami jajników lub nadnerczy, ale przyczyną mogą być także otyłość, starzenie się, oraz niektóre przyjmowane leki. W omawianiu przyczyn łysienia u kobiet warto zwrócić uwagę na związek łysienia z otyłością. Tkanka tłuszczowa ma zdolność przemiany pochodnej testosteronu do wolnego testosteronu i tym samym zwiększenie jego ilości w organizmie.

Lepiej zapobiegać, niż leczyć

Jeżeli spodziewasz się, że jesteś obciążony genetycznie tendencją do łysienia, lub też zauważasz pierwsze już jego oznaki, nie zwlekaj! Leczenie łysienia jest niezwykle żmudne i czasochłonne, a na wyniki trzeba długo czekać. Leczenie jest też bardziej kosztowne niż zapobieganie! Dlatego już przy pierwszych podejrzeniach następującego łysienia sięgnij po coś, co pomoże Ci obniżyć poziom zdradliwego DHT. Może to być nawet odpowiedni szampon do włosów – nie będziesz wówczas obciążał swego organizmu. Istnieje także sporo odżywek, niwelujących szkodliwy wpływ DHT na włosy. Z kolei w bardziej zaawansowanych stadiach łysienia warto sięgnąć po Provillus dla mężczyzn lub dla kobiet, który skutecznie powstrzyma łysienie w każdym stadium. Pamiętaj jednak, że czasu nie cofniesz, i utraconych włosów nie odzyskasz, póki nie odrosną. Dlatego nie czekaj z leczeniem do czasu, gdy zostaną Ci ostatnie włosy na głowie!

Zostaw odpowiedź