Przerzedzenie włosów u kobiet – czy to już powód do zmartwień?

Każdy, kto choć trochę zainteresował się budową włosa i cyklem jego życia wie, że każdy włos prędzej czy później musi wypaść. Nasze włosy na głowie znajdują się w nieprzerwanej wymianie. Stąd codziennie możemy znaleźć na szczotce wypadnięte włosy, które nie wzbudzają naszego niepokoju. Są jednak takie momenty w naszym życiu, kiedy tracimy tych włosów więcej. Może to być związane z wieloma czynnikami (pora roku, ciąża, brane leki, itp.). Wtedy zauważamy, że przedziałek na głowie niepokojąco się poszerzył, lub że upięte włosy do góry ukazują przerzedzenia na skroniach. Może to być całkowicie naturalne zjawisko, związane z cyklem włosa, które za parę miesięcy zniknie. Może jednak równie dobrze być to objaw postępującego procesu łysienia. Po czym zatem poznać, kiedy przerzedzone włosy świadczą o czymś bardziej poważnym?

Gdy na szczotce znajdujemy więcej włosów niż zwykle, łatwo wpadamy w panikę. Tymczasem niepotrzebnie się denerwujemy, bo rzadko zdarzają się sytuacje, którym nie można by zaradzić. Mieszki włosowe mają bowiem niesamowitą zdolność do regeneracji. Wystarczy podać przykład depilacji laserowej, która ma na celu całkowite zlikwidowanie włosków – na zawsze. A bardzo często zdarza się, że po kilku latach włosy pojawiają się ponownie i konieczne jest wykonanie zabiegu „przypominającego”. Z wiekiem jednak coraz trudniej jest odbudować komórki macierzyste włosów, przez co odrastają one wolniej, a łysienie postępuje szybciej.

Przyczyn łysienia u kobiet jest wiele: oprócz popularnej wrażliwości na hormony męskie (łysienie androgenowe), mogą to być wszelkie zmiany o podłożu hormonalnym (odstawienie pigułek antykoncepcyjnych, ciąża i poród, menopauza, zespół policystycznych jajników, zaburzenia gospodarki hormonalnej), choroby tarczycy, niedobory pierwiastków i witamin, a nawet silny stres. Nie bez znaczenia jest tu także traktowanie włosów latem – długotrwała ekspozycja na słońce może skutkować wzmożonym wypadaniem włosów w porze jesienno-zimowej.

Aby dobrze zdiagnozować stan naszych włosów, należy sprawdzić, czy przerzedzenie jest uogólnione, czy dotyczy określonych okolic. Trzeba zbadać ponadto stan skóry głowy (czy występuje łojotok, łupież, łuszczenie). Jeśli widzimy niepokojące oznaki zmian na głowie, warto udać się do lekarza. Może on zlecić badanie krwi, hormonów i poziomu żelaza. Bardzo pomocna może też być analiza włosa, czyli trychogram, która pokazuje, jaki jest skład włosów u pacjenta w różnych fazach ich życia. Dzięki takiemu badaniu można określić, czego włosom najbardziej brakuje, i uzupełnić owe niedobory. Bardzo często okazuje się, że wystarczy zwykła kuracja preparatem na bazie minoxidilu.

Jeśli chodzi o suplementy diety, które mogą powstrzymać problem wypadania włosów, pamiętaj, że dwa pierwiastki, których brak może odbić się niekorzystnie na stanie włosów – cynk i żelazo – konkurują ze sobą we wchłanianiu z przewodu pokarmowego. Oznacza to, że uzupełniając jeden – zmniejsza się wchłanianie drugiego. Warto więc upewnić się, czego dokładnie nam brakuje. Warto też pamiętać, że kondycji włosów nie służą niektóre leki nasercowe (beta-blokery) i przeciwzakrzepowe; do wypadania mogą się przyczynić nawet zwykłe leki przeciwbólowe bez recepty, jeśli są stosowane w nadmiarze.

Zostaw odpowiedź